

Polityka nieodłącznym elementem sztuki
„Artyści nie muszą, a nawet nie powinni wypowiadać się na tematy polityczne.”
Jest to opinia podnoszona przez wielu ludzi w ostatnim czasie. Dyskusja powstaje w obliczu wydarzeń ubiegłych lat, zgrozy wojen i coraz większego podziału ze względu na poglądy polityczne. Teraz częściej podnoszona zostaje kwestia tego, czy artysta powinien wypowiadać się na tematy tej kategorii. Niektóre głosy wręcz nakazują artyście, postawić się po którejś ze stron. Inne, zazwyczaj po tym, gdy artysta opowie się po przeciwnej stronie ich preferowanego obozu, twierdzą, że twórczość powinna być obiektywna. Jej autorowi nie przystoi wygłaszać publicznie swoich prywatnych przekonań. Nasza historia, kultura i sztuka na szczęście trzymają klucz do odpowiedzi na następujące pytanie: czy sztuka nie powinna być polityczna?
Zawsze w parze
Sztuka była, jest i zawsze będzie związana z polityką. Od gloryfikowania wielkich władców wspaniałymi portretami, przez naszych polskich poetów, Pokolenie Kolumbów, aż po współczesnych celebrytów, którzy chcą się nazywać artystami. Można co prawda komentować rzeczywistość bez wchodzenia w polaryzujące tematy, jednak to, co niekomfortowe będzie o sobie nieznośnie przypominać. Wtedy wychodzi na jaw, co ma największą wartość i jaką rolę ma artysta. Dlatego fani Taylor Swift poszukują odpowiedzi na pytanie, co miliarderka zrobiła, aby pomóc sytuacji w Strefie Gazy. Oczekują podjęcia konwersacji, wyboru stanowiska od tych, którzy mieli przecież być głosem ludzi. Mieli przekształcać rzeczywistość i problemy naszego wieku w twory, które chcielibyśmy zostawić jako pamiątkę naszego buntu, tak jak zostawili ją dla nas przodkowie. Obecnie artyści nie są już doceniani dopiero po śmierci. Są to często wpływowi ludzie o majątkach sięgających nawet miliardów dolarów. Sztuka dąży do wywołania emocji w ludziach, co oznacza, że żaden inteligentny polityk nie zbagatelizowałby jej mocy. My tym bardziej nie powinniśmy.
Ten temat jest oczywiście studnią bez końca. Mogłabym napisać książkę, o każdej epoce w historii sztuki zamieszanej w politykę. Tym razem chciałabym jednak przytoczyć przykłady bliższe naszym czasom, te wyraźniejsze i ciekawsze dla czytelnika, który nie zna, bądź nie pamięta czasów, gdy artysta czuł się powołany do wywołania jakiejś znaczącej zmiany. Sztuka bowiem nie powinna być widziana jako elitarna i trudno dostępna, a historia musi być powtarzana, znana i pamiętana.
Zburzone podziały

Artysta, który zapisał się na kartach historii, nie tylko dzięki twórczości samej w sobie, ale również ogromnej odwadze. Jego osobistych poglądów i przemyśleń nie można oddzielić od wyrazu kreatywnego. Keith za swojego życia był aktywistą, o liberalnych poglądach, wyraźnie stawiającym się po stronie równości, wolności i pokoju. Jako homoseksualista w XX wieku, miał okazję mocno odczuć niesprawiedliwe traktowanie ludzi o odmiennej orientacji seksualnej. Szczególnie, gdy na tapet weszło nieznane dotąd zagrożenie: epidemia AIDS. Niesprawiedliwość objawiająca się w przemocy na tle rasowym, dotykająca jego przyjaciół i partnerów, traktowanie homoseksualistów niczym trędowatych, a także społeczeństwo Nowego Jorku zatracające się w powodzi twardych narkotyków. Wszystko to Haring niewątpliwie brał do siebie, a następnie wyrzucał, w postaci między innymi, murali.
Jednym z najbardziej znanych, o którym chciałabym krótko opowiedzieć jest nielegalnie namalowany mural „Crack is Wack”. Była to odpowiedź artysty na ówczesne problemy społeczeństwa z narkotykami, w tym również na bezowocne próby pomocy jego asystentowi w wyjściu z nałogu. Co ciekawe, Keitha aresztowano wtedy za wandalizm, jednak w związku z głośnymi protestami wypuszczono go jedynie z drobnym mandatem.

Kiedy jednak myślę o polityce w sztuce, pierwszym co przychodzi mi na myśl, jest mural Haringa na Murze Berlińskim. 300 metrów ludzkich figur złączonych ze sobą w proteście przeciwko wszystkiemu, co symbolizował Mur: podział Europy, zimna wojna, totalitaryzm, represje, brak wolności. Figury połączonych ludzi były czarne, elementy wypełniające przestrzeń czerwone, a tło żółte. Kolory flagi niemieckiej. Dzieło zostało wykonane przez Keitha w 1986 roku na zaproszenie Checkpoint Charlie Museum. Było to dosyć ryzykowne przedsięwzięcie. Artykuły z najpopularniejszych gazet, takich jak The New York Times, People, Time relacjonują całe zajście. Samo malowanie zajęło artyście sześć godzin. Strażnicy ze Wschodniej części Muru przypatrywali się pracy Haringa lornetkami i robili mu zdjęcia. Nie byli jedynymi, po Zachodniej stronie zebrał się tłum cywili, policjantów oraz reporterów. Nad głowami dało się słyszeć hałas helikoptera amerykańskiej armii. Gdy tylko Keith dotknął pędzlem Muru, rozległ się głos strażnika z Zachodniej części, ostrzegający groźnie artystę przez megafon, że właśnie wkroczył na terytorium Wschodnich Niemiec, nie posiadając wizy. Keith był zmuszony szybko odskakiwać od muru za każdym razem, gdy słyszał takie ostrzeżenie lub wyraźnie dało się zobaczyć niezadowolone miny policjantów, którzy tracąc cierpliwość mieli z pewnością ochotę go aresztować. Mur jednak został dokończony i pomimo tego, że dzisiaj nic już z niego nie zostało fizycznie, stanowi on świadectwo ogromnej odwagi i poświęcenia artysty dla tego, co naprawdę jest ważne. Londyńska Maddox Gallery napisała tak, o dokonaniu Keitha Haringa:
„Sztuka, aby być istotna, musi dążyć do zmieniania świata. Poprzez radykalne działania artyści formułowali bezlitosne oskarżenia wobec społeczeństwa, które rozpada się wokół nas. W swojej twórczości artyści nie narzucają poglądów, lecz zachęcają nas do kwestionowania statusu quo. Mural Keitha Haringa na Murze Berlińskim nauczył nas, że sztuka polityczna jest dla mas, a nie tylko dla nielicznych w galerii.”
Maddox Gallery, “What Keith Haring’s Berlin Mural Teaches Us About Protest Art”, wrzesień 2021.
Podwójne dno

Banksy jest twórcą , którego sztuka stanowi nierozerwalny taniec z polityką. Od lat wypowiada się na tematy kapitalizmu, konsumpcjonizmu, imigracji, bieżących problemów, a w tym konfliktu w Strefie Gazy. Bez ogródek nazywa to miejsce „największym na świecie więzieniem na świeżym powietrzu”. Jego dzieła mają na celu nawoływać do działania, jedności, zaprzestania okupacji i odwracania wzroku od przykrej rzeczywistości. Banksy chce zwrócić uwagę świata na to cierpienie. Wykorzystuje do tego sztukę uliczną, dostępną dla nas, zwykłych ludzi, ponieważ to my stanowimy większość i jeśli otworzymy oczy na to, co istotne, to będziemy w stanie dokonać realnej zmiany.
Swoje polityczne komunikaty Banksy, tak jak Keith, publikuje poprzez murale, choć i na nich się nie kończy. We wrześniu 2025 roku, czyli całkiem niedawno, oczom Londynu ukazał się mural sędziego, bijącego swoim młotkiem protestującego imigranta. Służby szybko zasłoniły wyraz artystyczny na ścianie Royal Courts of Justice. Jest to niewątpliwa odpowiedź na nastroje panujące nie tylko w Londynie, ale i na całym świecie. Czy nie znamy tego doskonale również u nas w Polsce?
Podczas każdych wyborów prezydenckich, to sztab marketingowy najlepiej „sprzedaje” kandydata. Podczas gdy jedna partia popełnia wciąż te same błędy, możemy obserwować, jak kandydaci popierani przez inną, wykorzystują ten sam przepis na wygraną: kampanię strachu. „Bo Polska powinna być dla Polaków, nie możemy pozwolić na to, by obcy gwałcili i mordowali nasze kobiety! Oni chcą tutaj wpuścić przestępców, a my chcemy dobrej i spokojnej Polski, dokładnie takiej, jaka jest teraz.” I udostępniają statystyki gwałtów oraz przemocy wobec kobiet w Polsce. Szkoda tylko, że są tak niskie, bo większość spraw zostaje umorzona, nie wspominając już o tym, ile kobiet żyje w strachu przed zgłoszeniem przemocy na policję. Owe demonizowanie imigrantów jest częstym tematem prac Banksy’ego.

Poza muralami, które niezawodnie wywołują ogromne emocje swoim ważnym przekazem, możemy też stać się częścią jego projektu. W Betlejem 2017 roku, Banksy otworzył Walled Off Hotel. Z założenia jest to nie tylko hotel trzygwiazdkowy, o najgorszym widoku z okna na świecie, ale także manifest. Umiejscowiony na zachodnim brzegu Jordanu, nakazuje swoim gościom patrzeć na wybudowany przez Izrael mur, ciągnący się przez 700 kilometrów. Banksy ponownie każe ludziom spojrzeć prawdzie w oczy. Takie umiejscowienie hotelu ma na celu zmusić do przeanalizowania pewnych spraw z perspektywy Palestyńczyków oraz nawołuje do zawarcia pokoju. Na szczęście, przy każdym murze, wykorzystanym do dzielenia i niewolenia ludzi, znajdzie się artysta, który ma wystarczająco dużo siły i odwagi, by się temu przeciwstawić.
Artysta na wygnaniu

Ai Weiwei, czyli chiński artysta cenzurowany we własnym kraju. Co więcej, rząd Chin wywierał presję na galeriach sztuki z całego świata, aby także ograniczyli ekspozycję jego sztuki.
Jednym z momentów w jego twórczości, gdy jasno zbuntował się przeciwko swojemu rządowi, był rok 2008. Ai otworzył wówczas wystawę nazwaną „Remembering”, krytykując skutek bardzo słabego i niewystarczająco bezpiecznego budownictwa placówek szkolnych w Chinach, które zawaliły się chowając w sobie tysiące dzieci podczas trzęsienia ziemi w Syczuanie. Przez problemy, które oczywiście uniemożliwiały otworzenie wystawy w Chinach, artysta postawił swoją konstrukcję stworzoną z 9 tysięcy dziecięcych plecaków w Niemczech. Owe plecaki poprzez kontrast różnych kolorów układały się w napis: „Żyła szczęśliwie przez siedem lat na tym świecie.”. Były to słowa jednej z matek, która straciła wtedy swoją córkę. Jak można się domyślić, Chiny znacząco regulowały informacje w mediach na temat budownictwa szkół. Weiwei, jako architekt, chciał zeznawać na ten temat, co skończyło się brutalnym pobiciem mężczyzny przez policję.


Ai Weiwei opowiada się zatem za demokracją i wolnością słowa.
Zdjęcie: CONRADIN FREI
W swojej serii zdjęć „Study of Perspective”, na pierwszym planie występuje środkowy palec artysty, wymierzony w konkretne miejsca znajdujące się w tle. Jest to wyraz przeciwko narzucaniu ludziom określonego sposobu, w jaki mają myśleć. Autor namawia do kwestionowania pewnych rządów i instytucji. Swój palec Weiwei wymierza zarówno w wieżę Eiffele’a, jak i w Tiananmen Square, gdzie podczas demokratycznych protestów w 1989 roku zginęły setki ludzi. Co prawda konsekwencją tego zdjęcia był areszt w 2011 roku, kiedy to pod przykrywką zarzutów oszustwa o charakterze ekonomicznym, ubezwłasnowolniono artystę i zadawano mu wiele pytań właśnie o tę część jego twórczego dorobku. Jednak to ilu ludzi zainspirowało się „Study of Perspective” i poszło w ślady Ai bez żadnych późniejszych problemów, udowadnia, że w większości przypadków naprawdę niewiele trzeba, by zabrać głos. Szczególnie, gdy posiadamy władzę lub pieniądze.
Rola artysty
Wszystkie te przytoczone przeze mnie przykłady, malują nam obraz roli artysty w naszym świecie. Jest to postać, której wrażliwość jest przyczyną odwagi. Odwagi, której celem jest przyczynienie się do zmiany w danym segmencie życia społecznego. Ich ingerencja w politykę w rzeczywistości wymierza palec w niesprawiedliwe, przemocowe systemy i mechanizmy manipulacji. Ich komentarz staje się katalizatorem do dyskusji oraz budowania świadomości obywatelskiej.
Nie odbierajmy artystom przywileju zawierania tematów politycznych w wyrazach artystycznych. Odbieranie takich komunikatów nie musi prowadzić do skrajnych wyborów obozu politycznego, nie zmieni to orientacji seksualnej żadnego człowieka i nie musi przekonać ludzi do głosowania na jakiegoś określonego kandydata. To, co jest istotnym wynikiem polityki zamieszanej w sztukę, to ciągła potrzeba otwierania konwersacji na ważne tematy, możliwość spojrzenia na inną perspektywę, zamiast mrużenia oczu na czubku własnego nosa. To, co dali nam wszyscy ci artyści, to poczucie wspólnoty, odpowiedzialności społecznej za siebie i drugiego człowieka. Próbują nam pokazać, w nadziei, że kiedyś otworzymy oczy, że to my jesteśmy pisarzami naszej historii, że należy dbać o demokrację i wolność słowa. Być czujnym na krzywdę ludzi wywołaną propagandą i chęcią władzy. W momencie, w którym przestaniemy tego oczekiwać od artystów, powinniśmy zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Nie są oni artystami, tylko celebrytami, osobami stworzonymi, by rozrywką odwracać naszą uwagę.
Możemy być dumni z tekstów młodych, polskich raperów, bo przestali pisać o szarych blokach, a zaczęli mówić o tym, co widzą na scenie politycznej. Możemy oczekiwać od tych, którzy uważają się za wpływowych artystów, aby zabrali głos. I oby się to nie skończyło.
Marta Grajewska
Źródła informacji:
The Interaction And Confrontation Between Art And Politics, Svetlana Arzumanyan, Aleksandr Samarchyan, December 2025.
Keith Haring’s ‘Crack is Wack’ Is Back, Frieze News Desk, October 2019.
What Keith Haring’s Berlin Mural Teaches Us About Protest Art, Maddox Gallery, September 2021.
Keith Haring Paints Mural On Berlin Wall, New York Times, October 1986.
Keith Haring. Linia, która zmieniła sztukę! Rozpustne lata 80’ Nowego Jorku., Nie-winna Sztuka, 127. odcinek podcastu Mariki Szwal.
SZTUKA zamieszana w POLITYKĘ: wkurwione feministki, KONFEDERATKI, wolność dla Palestyny i całe zło tego świata czyli kościół katolicki., Nie-winna Sztuka, 117. odcinek podcastu Mariki Szwal.
Ai Weiwei gives world his middle finger, Public Delivery.
Ai Weiwei – Giving the Finger to Authoritarian Governments Everywhere, incredible art.

Dodaj komentarz