
"Jedyne co nas ogranicza przy spełnianiu marzeń to nasza własna wyobraźnia”.
Martyna Wojciechowska
Wszystko zaczyna się od odwagi…
Są w nas rzeczy, które rodzą się bardzo wcześnie- zanim jeszcze nauczymy się je nazywać. Marzenia, lęki, ciekawość świata. I coś jeszcze, coś bardzo ważnego- ciche poczucie, że gdzieś tam istnieje więcej, niż to, co znamy na co dzień. Dla jednych to tylko myśl, która mija. Dla innych- początek drogi. Bo podróżowanie, tak naprawdę, nie zaczyna się od biletu ani od spakowanej walizki. Zaczyna się dużo wcześniej- w wyobraźni, w tęsknocie za czymś nieznanym, w decyzji, że chce się zobaczyć więcej, nawet jeśli jeszcze nie wiadomo, co dokładnie. I właśnie od tego miejsca zaczyna się moja historia.



Tam, gdzie rodzi się impuls…
Świat zawsze wydawał mi się czymś, co się odkrywa, a nie czymś, co się tylko ogląda z dystansu. I to nie były wielkie przemyślenia- raczej taka świadomość, która pojawia się w codziennych momentach. Że są miejsca, których jeszcze nie znam. Doświadczenia, których jeszcze nie miałam. I historie, które gdzieś czekają, żeby je przeżyć- i chyba właśnie to było najważniejsze: nie potrzeba było żadnego „wielkiego powodu”, żeby iść dalej.
Wystarczała ciekawość.
Przez długi czas po prostu byłam w tym, co było- nie w sensie stagnacji, tylko w sensie codzienności, która dzieje się sama z siebie. Ale nawet wtedy coś mnie stale przyciągało- świat. Nie jako coś odległego. Tylko jako coś, co jest wszędzie, cały czas, bardzo blisko. Ta ciekawość była we mnie bardzo naturalna. Nie musiałam jej szukać. Ona po prostu była.
Uwielbiam patrzeć na ludzi, odkrywać nowe miejsca, uczyć się obcych języków- i czuć, że każdy fragment świata ma w sobie coś, czego jeszcze nie znam. Im bardziej to zauważam, tym bardziej rośnie we mnie jedno proste poczucie:
życie dzieje się właśnie teraz.
Nie później. Nie „kiedyś”.
Tylko teraz.
A ja chcę być jego częścią w pełniejszy sposób.
Tam, gdzie inspiracja staje się drogą…
Czasem wystarczy jedna historia, jedno zdanie, jeden człowiek, żeby coś w nas drgnęło. Inspiruję się innymi nie dlatego, że chcę być taka sama, ale dlatego, że ich droga pokazuje mi, że nie ma rzeczy niemożliwych.
W książce Martyny Wojciechowskiej każdy rozdział ma swój tytuł: nadzieja, wytrwałość, marzenia.

Mój rozdział nazywa się: odwaga.
Odwaga sprawia, że w pewnym momencie podnosisz plecak i robisz pierwszy krok- nawet wtedy, gdy strach cicho podpowiada, żeby się zatrzymać.
W moim rozdziale skupiam się na tym, że odwaga nie jest czymś spektakularnym. Nie wygląda jak wielkie gesty ani przełomowe momenty. Często jest cicha. Prawie niewidoczna. Jest to decyzja, żeby spróbować mimo wszystko.
Każda podróż zaczyna się właśnie tam- w tym jednym momencie, kiedy decydujesz się iść dalej, choć nie masz pewności, co dokładnie czeka po drodze. I może właśnie dlatego odwaga jest tak ważna- bo nie usuwa lęku, tylko uczy, jak iść naprzód mimo niego.
Każde miasto, każda twarz, każda drobna chwila uczyła mnie tego samego: odwaga nie polega na braku strachu.
Odwaga polega na tym, że mimo strachu decydujesz się iść dalej.
Decydujesz się zrobić ten pierwszy krok.
A Ty, kiedy zrobisz swój pierwszy krok?
Dodaj komentarz