
Felinoterapia, czyli jak koty ratują ludzkie życia.
O czym mówimy?
Felinoterapia to dziedzina animaloterapii, służąca także jako terapia wspomagająca, oparta na kontakcie człowieka z kotem. Kontakt ten może się różnić w zależności od potrzeb pacjenta lub celu, który chcemy osiągnąć. Skuteczne może być zarówno samo przebywanie wśród kotów, jak i aktywna zabawa z nimi, czy sam kontakt fizyczny. Jest to dosyć młoda dziedzina, która w Polsce miała swój początek w grudniu 2005 roku, dzięki Mirosławowi Tomaszowi Wende i kotu Guciowi. Poza terapią indywidualną lub grupową z udziałem pacjentów prywatnych, stosuje się ją również w zakładach karnych, domach dziecka, hospicjach i domach seniora.
Wyjątkowe moce kota

Niezwykłe, wielowymiarowe efekty, które oferuje kocia terapia są poparte wieloma badaniami sięgającymi lat 60. i 70. XX w.
Świadczą one o tym, że obecność kota może mieć dla człowieka skutki nie tylko psychiczne lub społeczne, o których intuicyjnie już wiemy. Kontakt z tymi futrzakami obniża nam kortyzol, hormon stresu i wydziela oksytocynę – znaną również jako “hormon miłości”. Odpowiada on za uczucia związane z przywiązaniem. Badania sugerują też, że endorfiny, które wydzielają się podczas głaskania kota, mogą redukować napięcie. Natomiast sama felinoterapia wpływać na obniżenie ciśnienia krwi i poprawę krążenia. Co więcej, mruczenie kota może wspierać proces gojenia się mięśni i kości.
W praktyce, ta forma terapii sprawdza się w redukowaniu stresu i lęku u pacjentów. Udowodniono działania uspokajające, antydepresyjne oraz pomocne również dla osób cierpiących na chroniczne zmęczenie czy bezsenność. Zauważono efekty długookresowe. Jest to dobra forma wspomagająca tradycyjną terapię dla pacjentów zmagających się z depresją, wszelkiego rodzaju lękami, narażonych na stres, a także znajdujących się w spektrum autyzmu lub ADHD. Koci terapeuta pomaga się przełamać osobom zamkniętym w sobie, mającym trudności z nawiązywaniem kontaktów. Takie zajęcia wpływają dobrze na dzieci, uczą empatii i delikatności, mają przy tym korzyści emocjonalne. Starsze osoby mogą odnaleźć w kotach towarzysza, miłość i ciepło, poczucie sensu. Z kocim wsparciem łatwiej znoszą leczenia, odnotowywana jest też znaczna poprawa nastroju, a badania prowadzone od lat 70. sugerują skuteczność terapii u pacjentów cierpiących na Alzheimera.

Aby móc prowadzić taką terapię, zarówno terapeuta, jak i koci opiekun muszą odbyć szkolenie, zdobyć odpowiedni certyfikat oraz zdać testy. Jest to możliwe w kilku organizacjach felinologicznych.
Jaką rolę odgrywa rasa?
Możemy wyróżnić rasy kotów z wyjątkowymi predyspozycjami do kociej terapii. Należy jednak pamiętać, że wszystko zależy od konkretnego osobnika, jego charakteru czy temperamentu. W rzeczywistości kocim terapeutą może być kot nierasowy, w tym nawet taki, który całe dotychczasowe życie spędził na ulicy.
Devon Rex
Rasa kotów, odznaczająca się swoją towarzyskością. Mają radosne usposobienie, uwielbiają kontakt z ludźmi, co czyni je idealnymi kandydatami do takiej formy terapii. Są łatwe w hodowli, a ich kędzierzawa, falowana sierść aż się prosi o głaskanie. Przy czym warto dodać, że nie tracą jej dużo.
Ragdoll
Posiada skłonności do wtulania się w ramiona człowieka. Jest rasą spokojną, cierpliwą i przyjazną.
Maine coon

Również przyjacielski i cierpliwy kot. Mimo dużych rozmiarów jest łagodny. Lubi się bawić i odnajduje się w aktywnej formie kociej terapii.
Kot brytyjski krótkowłosy niebieski
Szybko adaptuje się do nowych sytuacji. Są to koty łagodne, cierpliwe, spokojne, zrównoważone.
Inne koty odznaczające się cierpliwością i łagodnością, wskazanymi do takiej roli są koty perskie i syberyjskie.
Wsparcie psychologiczne w domu?
Chociaż felinoterapia jest starannie przygotowywaną formą leczenia pacjentów, należy zauważyć, że posiadanie takiego wsparcia w swoim domu może również przynieść wiele korzyści. Mogę posłużyć się tutaj zarówno własnymi doświadczeniami, jak i przeżyciami ludzi, z którymi odbyłam rozmowy w tym temacie. Koty nie odbiegają swoją lojalnością i miłością od psów, wbrew opiniom, jakie również udało mi się zebrać przygotowując ten materiał.


W moim domu rodzinnym mieszkają cztery koty. Każdy z nich o innym, unikalnym charakterze. Każdy jeden okazuje swoją miłość na różne sposoby. Moim opiekunem od ośmiu lat jest Juliusz. Kot brytyjski krótkowłosy niebieski, o flegmatycznym, spokojnym usposobieniu i ogromnej empatii. Relacja z nim pokazała mi, jak bardzo koty są wyczulone na emocje swoich właścicieli. Julek zawsze potrafił wyczuć mój smutek. Nawet kiedy nie przeżywałam głośno, wraz z pojawieniem się pierwszych łez, słyszałam jego rozkazujące miałczenie za zamkniętymi drzwiami. Nie pozostawiał mi innej opcji, jak tylko wpuszczenie go do środka i pozwolenie mu na osuszenie łez szarym futerkiem. Czułam na sobie jego uważny, badający wzrok, kiedy kładł się obok mnie i mruczał rozczulająco. Kiedy czuł, że łzy mogą powrócić, wracał do czujnej postawy i miałczał, jakby chciał powiedzieć: ,,Już, już. Zaraz wszystko będzie dobrze.”, ponownie zamieniając się w kłębek przy mojej piersi.
Wendy, nierasowa kotka, która przeżyła jako jedyna ze swojej ulicznej, prawdopodobnie celowo, otrutej rodziny, trafiła do nas dwa lata po Julku. Jest pełna miłości i czułości, która wylewa się z niej codziennie. Nie przemknął naszej uwadze fakt, że nieprzypadkowo wybiera miejsca swoich drzemek. Kiedy jednego domownika boli brzuch, Wendy kładzie się na nim, mrucząc kojąco i prosząc o pogłaskanie. Gdy czyjeś nogi lub klatka piersiowa zaczynają boleć, Wendy intuicyjnie, widząc swojego człowieka w łóżku, zabiera miejsce na bolącej części ciała.
Mruczenie to nie wszystko. Często można usłyszeć o psach, które biegną po pomoc dla swojego właściciela. Psy to jednak niejedyne zwierzęta wyczuwające zagrożenie dla swojego właściciela. Kot pewnego mężczyzny usłyszał na dolnym piętrze, jak jego ukochany właściciel zamknięty w łazience ma atak astmy. Popędził do niczego nieświadomej żony właściciela, która właśnie była w trakcie oglądania telewizji z ich dzieckiem piętro wyżej. Wołania kota były tak przeraźliwe i błagalne, że nie dało się ich nie odróżnić od zwykłej prośby o uzupełnienie miski. Gdy kot poprowadził kobietę po schodach, udało się dostarczyć mężczyźnie pomoc na czas.

Koty w świetle nieprzychylnych komentarzy
Co sprawia, że tak wiele ludzi wciąż żywi negatywne odczucia do kotów? Na pytanie:
Z jakiego powodu nie lubisz lub nie chcesz mieć kota?
Najczęściej uzyskiwałam odpowiedzi:
Bo nie są tak lojalne i kochające, jak psy.
Bo w przeciwieństwie do psów, one robią co chcą. Są egoistyczne i nieprzyjacielskie.
Trzeba walczyć o to, żeby cię polubiły.
Cóż, gdyby koty w istocie były takie egoistyczne i nieprzyjacielskie, jak się je maluje, zdecydowanie nie byłoby mowy o felinoterapii. Nic dziwnego, że wiele kotów podchodzi z rezerwą do ludzi. Są to stworzenia o głębokiej intuicji, wyposażone, jak każde inne w zestaw cech umożliwiającym im przetrwanie. Tak jak wspominałam, Wendy jest kotem uratowanym z ulicy. Początki jej życia były przepełnione wieloma trudnościami, dlatego kiedy pojawiasz się w naszym domu jako gość, nie nastawiaj się na to, że przyjdzie do Ciebie i będzie jadła Ci z ręki. Natomiast, gdy poczuje się przy Tobie bezpiecznie, zadba o Ciebie, jak o członka własnego stada. Nie uważam, że jest to coś złego. Naturalne jest to, że o ile masz dobre intencje wobec niego, kot zobaczy w Tobie nie tylko swojego właściciela, ale także sam stanie się Twoim opiekunem.
Miłość, którą można się podzielić
Tak jak już wcześniej wspomniałam, sama rasa kota nie dyktuje jego charakteru i temperamentu. Możemy jedynie określić pewne predyspozycje różnych ras do takiego rodzaju aktywności, jednak w finale zawsze będzie liczyło się wiele innych czynników. Koty to niezwykle wdzięczne stworzenia, których chodzi pełno po tym świecie. Wiele z nich będzie tej zimy zamkniętych w schroniskach, inne będą musiały radzić sobie same. Możecie przemyśleć, czy dacie radę odmienić życie takiego futrzaka, ale ja uważam, że to właśnie on odmieni Wasze – z taką myślą chciałabym Was dzisiaj zostawić.

Marta Grajewska
Źródła informacji:
,,Zastosowanie felinoterapii w leczeniu osób starszych”, Agata Rekun-Gregorczyk, Wydział Fizjoterapii, Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.
,,Felinoterapia jako forma wsparcia włączenia społecznego i rehabilitacji osób niepełnosprawnych” Bednarczyk Małgorzata, Uniwersytet w Siedlcach.
,,Felinoterapia, czyli… leczenie kotem” Doktor nauk biologicznych Paulina Kłos-Wojtczak, DOZ.pl.
,,”Obecność kota jest dla nas czymś dobrym”. Dlaczego jeszcze warto obcować z tym zwierzęciem?” Katarzyna Oleksik, DDTVN.
Dodaj komentarz