OFF CAMPUS

Serial, na który nie jesteście za starzy.

Off Campus wyszło na Amazon Prime w lutym 2026 roku. Jest to to serial obyczajowy, stworzony na podstawie serii książek Elle Kennedy. Fabuła kręci się wokół życia studentów na amerykańskim kampusie. Ich przyjaźni, związków, a także pasji, którym postacie poświęcają swój wolny czas. Gdzie nie spojrzałam, widziałam filmiki, rolki i tiktoki z urywkami scen z odcinków. Nadały mi one pewną ideę tego, na czym polega Off Campus i raczej nie zachęciły do jego oglądania. Przyznam szczerze, sądziłam, że nie jestem grupą docelową tych treści. Pomimo tego, że gatunek jest opisany jako New Adult (młodzież 18-25 lat), wielu komentatorów używało nazwy Young Adult, opisując ten serial. Założyłam, że jest to typowy cykl dla nastolatek, z którego nic wartościowego nie wyniosę. Krótko mówiąc, oceniłam książkę po okładce. Dałam szansę temu serialowi tylko dlatego, że osoby w moim bliskim otoczeniu przekonały mnie, że jest on tego wart. Cieszę się, że to zrobiłam.

New Adult zrobione dobrze

Mamy do czynienia z serialem, w którym występują motywy udawanego związku oraz ,,forced proximity”. Na samym początku dało się również wyczuć lekkie ,,enemies to lovers”.  Taka mieszanka jest właśnie tym, co odstraszyło mnie od Off Campus. W przeciągu ostatnich lat powstała cała masa książek i filmów z tymi motywami. Jest to coś, co bardzo dobrze sprzedaje się na TikToku, szczególnie wśród młodej widowni. Uważałam takie treści za zwyczajnie głupiutkie i powtarzalne. Czasem nawet żenujące. Potem, takie motywy zaczęły trafiać w ręce autorek o nieco wątpliwym kręgosłupie moralnym i niską świadomością na tematy wrażliwe.

Nie ma nic na wskroś złego w nieco głupiutkich książkach, które zawsze kończą się tak samo dobrze. Problem zaczyna się pojawiać wtedy, kiedy na bazie motywów od wrogów do kochanków lub zwykłej obsesji, zostają przemycone wątki przemocy fizycznej, w tym seksualnej, które bywają usprawiedliwiane w późniejszych etapach powieści i filmów. Są to treści, których staram się unikać za wszelką cenę. Nie oglądam i nie czytam już nawet krytycznych recenzji na temat tych autorek. Nie mam zamiaru wymieniać ich z imion i nazwisk, ani wspominać tytułów ich książek. Cieszę się, że są osoby, które głośno wywołują je do tablicy, ponieważ te treści trafiają do różnych ludzi. Trafiają zarówno do tych, którzy doświadczyli przemocy, jak i do tych, którzy być może jej doświadczą, bo nie nauczą się, jak stawiać granicę i co jest jej przekroczeniem, a co okazaniem uczucia. A może trafią do kogoś, kto będzie w ten sposób okazywał swoje zainteresowanie, myśląc, że to jest to, czego kobiety tak naprawdę chcą. W końcu przecież o tym piszą. Idealizowanie takich doświadczeń jest realnym zagrożeniem dla życia w społeczeństwie. Szczególnie w takim, w którym ludzie powoli przestają ze sobą rozmawiać. To prawda, że od wychowania są rodzice, ale nie udawajmy, że świat jest taki, jaki być powinien. Media mają na nas ogromny wpływ, dlatego musimy je konsumować świadomie.

Powinniśmy świadomie podchodzić do tematów przemocy. Bardzo trudno jest sobie wyobrazić coś, czego nigdy się nie przeżyło. Nie jest łatwo rozmawiać z osobą, która tego doświadczyła. Szczególnie trudno jest stworzyć dobrą, pouczającą opowieść, kiedy nie ma się pojęcia, o czym się mówi (przykład, It Ends With Us). Jednak to z przemocą seksualną konkretnie zauważyłam największy problem. 

Niewiedza ludzi wychodzi na różnych płaszczyznach. Najbardziej ekstremalną z nich, jest oczywiście propagowanie i czynienie tej krzywdy. Ale w moim odczuciu, bardzo popularnym podejściem jest wyśmiewanie i marginalizowanie. Przez znajomych, których mijasz na szkolnym korytarzu. Przez jego znajomych, których mijasz na mieście. Mieście, w którym jego cień znajduje się za każdym rogiem. Mieście, z którego musisz uciec. 

I to uczucie zostało przedstawione świetnie w Off Campus

Hannah Wells

Pierwszy raz o tym, co naprawdę się wydarzyło, dowiedzieliśmy się, gdy Hannah powiedziała o tym Garette’owi. Wcześniej swoją abstynencję na imprezach, Hannah tłumaczyła tym, że jej przyjaciółce została podrzucona pigułka do drinka na imprezie. Co skończyło się gwałtem. Teraz okazuje się, że w rzeczywistości była to historia o niej samej.

Hannah uprzedziła Garette’a, że przede wszystkim, nie chce, aby patrzył na nią w inny sposób niż dotychczas. Nie chciała robić z tego wielkiej sceny. Pomyślałam sobie wtedy, że wiem dokładnie, jak ta postać się czuje, ponad to, co nam tak naprawdę mówi. To nie jest twoja wina. Obiektywnie na to patrząc, wiesz, że to nigdy nie jest wina ofiary. Ale mówiąc to swoim rodzicom, masz poczucie winy. Zaraz zrzucisz na nich bombę, z której nigdy tak do końca się nie pozbierają. Mówiąc to przyjaciołom, czujesz, jak poddają cię ocenie i zaraz spadnie na ciebie lawina pytań. Kiedy o tym powiesz, nie ma odwrotu. Zabierają cię na policję, tam musisz mówić więcej. Ze szczegółami. Każdy szczegół jest poddawany ocenie i wymaga większej ilości szczegółów podczas zeznań w sądzie. Myślisz sobie, że to nareszcie koniec, kiedy wysyłają cię do biegłego psychologa. A wszystko to, co jest prawdą i co jesteś w stanie powiedzieć, traci na znaczeniu, właśnie na tych szkolnych korytarzach. Tam powstała osobna narracja. Kilka jej wersji. Każda bardziej interesująca od poprzedniej. Twoja już nikogo nie obchodzi. Wszystko, co dla nich najważniejsze zostało już przez ciebie wypowiedziane. Resztę dopiszą sobie sami i wyjdzie z tego najciekawsza plotka w tym miesiącu. 

To właśnie widziałam w tamtej scenie. Cały bagaż, jaki Hannah przyniosła ze sobą na studia. Pierwszy raz poczułam podziw w stronę autorów Off Campus. Nie czytałam książki, nie wiem realnie, czy scena na papierze wywiera te same emocje, co na ekranie. Ale ludzie, którzy przyczynili się do jej stworzenia, dokonali czegoś, co w moim odbiorze zdarza się bardzo rzadko. Poczułam, że ci autorzy są świadomi tematu, którego się podejmują. Nie spłaszczają go, nadają mu prawdziwego realizmu. A był to dopiero początek. 

Siódmy odcinek

To on powalił mnie na łopatki. 

,,Pisz, Hannah”. Te słowa chodziły za nią za każdym razem, kiedy siadała do napisania piosenki. Pisała ich kiedyś dużo. Teraz jako studentka muzyki skręciła bardziej w stronę klasyki. Piosenki bez słów, tylko nuty odgrywane na instrumencie. W pierwszym odcinku, dowiedziała się, że nie będzie już otrzymywała stypendium. Chyba, że swoją piosenką wygra konkurs muzyki pop. Piosenki pop-owe muszą mieć chwytliwy tekst. Widzimy Hannah w wielu momentach z zeszytem przed sobą, starającą się wymyślić, o czym tak naprawdę chce napisać. Nic wystarczająco dobrego nie trafia na papier. Jedyne słowa odbijające się w jej głowie to: ,,Pisz, Hannah”. 

Okazuje się, że słowa należały do jej mamy. Wypowiedziane w niebieskim pokoju, kiedy policjant położył zeszyt na stole przed dziewczyną. 

,,Chcą, żebyś spisała to, co się stało. Własnymi słowami.” 

Ponownie, postać mi tego nie powiedziała wprost. Ale jako widz, który dodatkowo mógł się z nią utożsamić wiedziałam, że tego dnia Hannah wyczerpała swoje słowa. I chociaż w ostatnim odcinku napisała piosenkę, nie potrafiła ich znaleźć przez długi czas. W następnym odcinku Hannah przyzna swojej przyjaciółce, że to od tamtego momentu przestała pisać. My dowiadujemy się o tym wcześniej, idąc szlakiem urywanych scen przeszłości, które łączą się z tym, czego świat teraźniejszy wymaga od Hannah. Wymaga dostosowania się. Kiedy nie wszystkie drzwi zostały zamknięte, kiedy oprawcę nie spotkały konsekwencje, ona musi nadal nosić ciężar traumy. A to przekłada się na wszystko, co Hannah kocha. 

Chcę przedstawić dialog między Hannah i jej mamą, który zainspirował mnie, do napisania tego tekstu.

,,Najpierw rozwiążemy problem z pieniędzmi. Zawsze się udaje. O to się nie martw, coś wymyślimy, żebyś dalej studiowała.” 

,,Jak mam się nie martwić, skoro to moja wina? To przeze mnie was na to nie stać. Przeze mnie były rachunki za terapię i prawnika. Zniszczyłam wam życie. (…)” 

,,Co zrobiłaś źle?” (…) ,,Skoro czujesz się winna, musiałaś zrobić coś źle, więc co zrobiłaś?” 

,,Powinnam była…” 

,,Poszłaś na imprezę, kochanie. Byłaś licealistką, która wypiła drinka. Nie zrobiłaś nic źle. Tamta noc i nic co stało się później nie jest twoją winą. Nic nie mogłaś i niczego nie powinnaś była zrobić. A co do zniszczenia nam życia, oboje z tatą się trzymamy. (…) Pozwól, że zrobimy co do nas należy i się tobą zajmiemy.”

Ta scena i ten odcinek powinny stanowić przykład dla autorów, w jaki sposób można pisać o przemocy. Oczywiście, na to nie ma jedynego właściwego przepisu. Ale praca, jaką nad tym wątkiem wykonali aktorzy, reżyser i sama pisarka, pokazuje, że da się poruszyć temat przemocy seksualnej ze świadomością wrażliwości tego tematu. A ta świadomość sprawia, że wątek zaczyna rezonować z ludźmi, którzy mogą się z nim utożsamić i nie poczuć się przy tym tak, jakby odrywali plaster na nowo. Jest zachowany realizm. Widzimy, że Hannah miała ciężko i zamknięcie tego tematu jest trudne. Jednak widzimy też, że jej życie toczy się dalej. Jej rodzice spędzają wieczory na grze w karty ze znajomymi. Hannah poznała na studiach przyjaciółkę, która jej nie ocenia i nie pyta o nic, ponad to, co Hannah sama chce jej powiedzieć. Poznaje chłopaka, któremu może zaufać. 

Dlaczego to ważne?

Nie potrafię wyrazić wystarczająco dobrze, jak ważne by to było, gdybym mogła obejrzeć ten serial cztery lata temu. Mało tego, jak bardzo pokazanie wątku przemocy seksualnej w takim świetle, było dla mnie istotne teraz. Przede wszystkim, mam nadzieję, że trafi to do ludzi, którzy tego potrzebują. Ten serial pokaże ofiarom, że nie są definiowane przez doświadczenie przemocy. Osoba, która może kiedyś stanie przed dylematem, czy udać się po pomoc do odpowiednich organów, czy przemilczeć swoją krzywdę, zobaczy, że nie będzie to łatwy proces. Ale niezależnie od jego wyniku warto walczyć o siebie. Bo życie nie skończy się na tej jednej nocy. Jeszcze może być pięknie.

Ten wątek jest też dla rodziny i przyjaciół. Dla wszystkich, którzy chcą okazać wsparcie bliskiej osobie w tym trudnym momencie. Można wziąć przykład z postaci Allie, przyjaciółki Hannah, która przyjmowała tyle informacji, na ile bohaterka jej pozwalała. Również rodzice zachowują postawę godną naśladowania, będąc oparciem dla swojej córki. Co prawda, Garette nie powinien rzucać się z pięściami na oprawcę swojej dziewczyny. Nikomu to nie ułatwia sprawy, ale w dużej mierze stanowił również stabilne wsparcie. Przede wszystkim budując powoli zaufanie i szanując granice Hannah.

Jest to na pewno serial, z którego ludzie mogą wiele wyciągnąć. Poza ciekawymi historiami z udziałem innych postaci, dla których zdecydowanie obejrzę drugi sezon, odnalazłam tutaj coś wartościowego. Uważam, że jeśli takie treści zaczną trafiać do nastolatek, może na szkolnych korytarzach chociaż trochę ucichną plotki o dziewczynach takich jak Hannah. Przynajmniej Off Campus dało mi na to nadzieję.

Marta Grajewska

Źródła:

Off Campus, reż. Dawn Wilkinson, Silver Tree, Samantha Bailey, Erica Dunton, 2026, Amazon Prime.

Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *